Belgia; Menen, „Grilla nie zrobisz – bo w Belgii trzeba mieć wykupione pozwolenie ” – Irmina

Polonia w Świecie zaprasza do poznania historii naszej rodaczki która znalazła swoje nowe miejsce do życia w Belgii. Zaczynamy …

Imię Nazwisko: Irmina

Wiek: 41 lat

Miejsce i kraj obecnego zamieszkania: Menen – Belgia






[Polonia w Świecie] Jak długo przebywasz za granicą Polski? Dlaczego wyjechałaś?

Rok. Brak perspektyw na utrzymanie siebie (mieszkanie, media, kredyt, życie godne dla kotów,  życie moje). Kolega zaproponował, że  pomoże w początkowej fazie w Belgii. Nie miałam nic do stracenia. 
Postawienie na jedną kartę, wywrócenia życia do góry nogami.  Ryzyko.

[Polonia w Świecie] Opowiedz o swoich początkach za granicą, wyzwaniach i problemach.

Nie jestem inna od innych. Po prostu – miała być praca. Obliczenia życia  mniej więcej w Belgii, opłaty, które ciążą w PL. 
Okazało się, że wystarczy na jedno i drugie.  Bez szaleństw. Przyjechałam z dwoma kotami.  I chyba..  150 euro w kieszeni.
Miałam kolegę, nie przyjaciela czy faceta. Po prostu. Wiedziałam, że w razie czego pomoże.  Pracy nie było ponad miesiąc.  W między czasie musiałam załatwić legalny pobyt, aby dostać pracę.  W moim regionie króluje francuski. Niby czytałam, ale liczyłam na angielski. Niestety.

Pierwsza bariera – do dziś dnia – w urzędzie nic nie załatwię bez tłumacza.
Angielski nie jest językiem urzędowym wg mojego miejsca zamieszkania. Dokumenty z pomocą właścicielki mieszkania – udało się załatwić.  Wykazała się  i chęcią pomocy i cierpliwością.
Otrzymałam pracę.  Kontrakt w języku – Niderlandzki. Wytłumaczono mi mniej więcej –  właściciele to Rosjanie –  rosyjski znam też  z racji wieku. Ale… słowa  formalne nie są w codziennym użytku. Znowu Język.  Podpisałam. Zaczęłam czytać na polskich forach o prawach i obowiązkach, bo czułam się wykorzystywana.

Bariera 2:  Nieznajomość przepisów prawa pracy. Związki zawodowe – tu normalne – dla mnie to przewrót niemal.  Mentalność, gdzieś tam zdobyta czy wpojona, że pracownik  i tak jest na straconej pozycji.  W sumie do dziś,  boję się upomnieć o swoje.  Sytuacja: spadł śnieg w Belgii.  Nikt nie pracuje. Ja wg kontraktu mam 6 godzin.  To dla mnie choćby  rachunek za wodę. Upomniałam się do szefowej, że: to nie moja wina i żeby mi wypisała dokument, pójdę do związków i mi zapłacą. Powiedziała, że mi się nie należy bo jestem na niepełny etat.  (duża cześć wypłaty to Black). Skąd dostać informację?  A poza tym..   zgłoszę ją do związków? Stracę pracę?

Bariera 3: myślenie. W Polsce nie korzystałam z przysłowiowych przywilejów – samodzielnej matki  – mopsy, dotacje, pincet plus itp. 
Nie potrafiłam kłócić się, jak to mówili życzliwi, o swoje.

Anegdotka: raz jeden poprosiłam o pomoc z Mopsu, córka miała wtedy lat  ok. 10 -11. Chodziło mi o obiady w szkole. 
Ja pracowałam od 7 do 16/ 17. Obiady wtedy kosztowały ok. 150 zł. Ja zarabiałam około 1600.  Podstawowe opłaty  na tamten czas to ok. 850 zł.  Plus mój bilet miesięczny na tramwaje, córki zajęcia dodatkowe (takie tam fanaberie) 200 zł.  Nie zostawało zbyt dużo. Przyszła Pani z Mopsu.  A ja  idiotka (jak później stwierdziłam) wysprzątałam całe mieszkanie  – jak przed świętami normalnie! Wolne z pracy  i czekam, bo miała przyjść pomiędzy 10 a 14. I przyszła. Popatrzyła. Kawy nie chciała. Rzecz jasna zaproponowałam. 
Po tygodniu  otrzymałam pismo z informacją :  jest Pani zaradna życiowo. Posiada Pani zmywarkę, ład w mieszkaniu, nie wygląda Pani na chorą  fizycznie oraz psychicznie, ponadto posiada Pani dużo książek w domu.  To w ogólnym skrócie. Pomyślałam szlag mnie trafi!!  Bo mam moja ukochaną zmywarkę (lat 8  z bosha –  kupiona za stówkę od kumpla z Niemiec), bo mam porządek?  Po cholerę sprzątałam?  Bo..  i co najgorsze.. mam książki !!!! I zagotowało się we mnie jak w kotle u diabła. 
Odpisałam rzecz jasna na pismo z prośba o ponowną „ inspekcję” .

Przyszły dwie panie.  Jedna „ stara”  druga nowa,  syf  na maxa. ( wg mnie)  flaszka z winem na stole, gary w zlewie – zmywarka nie działa od 50 lat.  Ja  w dresie. Książki schowałam do szafy.  Włosy mam kręcone, niby szczegół, ale jak się ich nie okiełzna z rana to.. no dały radę.  W lodówce pustka.  Serek dla córki i dwa plasterki sera.  Pranie w łazience (wyjęłam z szafy ciuchy) i jaram.. fajka za fajką (potem myślałam, że rzucę palenie..  serio). Pani nr 1 w szoku, mówi..  a może by pani poszła na terapie mamy ośrodki. Ja im mówię, że w dupie mam wasze terapie.  Dacie na obiad czy nie?

Dali.  Niemniej jednak. pomijając moje widowisko.  Pani nr dwa..   nie uwierzyła i  bardzo długo miałyśmy ze sobą  kontakt – zupełnie koleżeński. Długo się śmiała i wspominała. Jak zapytałam skąd wiedziała, że udaję? To  powiedziała. Irmina..  popatrzyłam na koty, akwarium i Twoje kwiatki na parapecie i w domu. A poza tym  u córki był porządek. Zapomniałaś.    Wtedy na obiady dostałam.  I to był mój ostatni raz. A potem Pani Ewa  umarła, przy mnie.  Rak kręgosłupa. 
Leżałyśmy sobie i Pani Ewa powiedziała Ty to weź się ogarnij z  poczuciem humoru. A ja, Ewcia..  nigdy. Rano już jej nie było.
Ciągłe jej mówiłam na „ TY” .

Bariera nr 4:  nie ma się kogo zapytać tak naprawdę o wartościowe informacje. Dużo się nie wie. Co się usłyszy – trzeba potwierdzić. 
Chodząc do pracy nie ma na to czasu, a ten umyka z dnia  – phi.
Z tygodnia na tydzień.  Wracamy do  słowa : język .

[Polonia w Świecie] Opowiedz nam o społeczeństwie w miejscu Twojego zamieszkania. Co na początku było dla Ciebie czymś nowym? Specyficzne zachowania? Tradycje lokalnej społeczności?

Mieszkam w małym miasteczku.  Nie wsi, ale i tak  raczej ludzie rzucają się w oczy szczególnie nowi. W PL  nie miałam do czynienia z innymi narodowościami.  To  jest szok. Dla zwykłej kobiety, która „ Murzyna „   widziała dwa razy w życiu. Oczywiście przesadzam, ale celowo. Ja jestem otwarta na wszelkie nowości.  Nie ma we mnie podziałów na rasę, pochodzenie, zamożność. Szokiem dla mnie był rasizm wśród Polaków, których znam zarówno tu jak i w PL. 
Ciapty, brudas, murzyny,  śmierdziel. Do dziś nie rozumiem.  W Polsce utrzymuję kontakty za pośrednictwem FB głównie. Opinie moich niektórych znajomych: tylko się puść z jakimś ciapatym, zachowaj Polską krew,  przestanę z Tobą gadać jak przyjedziesz z jakimś obcym. Obecni tutaj wcale nie są lepsi. To dla mnie szok.
Inny szok, niemniej ważny też:  dam Ci 10 tys euro weź ze mną ślub.
Dam ci pracę i mieszkanie. To na porządku dziennym. Rozmowy zaczynające się od: gdzie jest sklep? Kończące na : czy masz męża?  Początkowo mówiłam, że żyję sama. Teraz mówię, że mam rodzinę tu zaraz obok. Zachowawcze.
Obecnie wynajmuję dom. Sama. Chciałam mieć ogródek to mam. 
Nie chciałam oczka wodnego – ale dostałam w pakiecie, więc –  nie wiem jak ogarnę to bagno. Sąsiedzi zobaczyli nową osobę. To Belgowie.
Mam wsparcie. Każdy deklaruje pomoc. Ostatnio sytuacja z segregacją śmieci. Nie zabrali mojego „ plastikowego worka”. Naklejka stop.
Wstyd, myślę sobie. Wyszedł sąsiad – starszy Pan – gada do mnie po francusku , nic go nie rozumiem. I nagle bierze mój worek i pokazuje mi, że reklamówki to nie plastik (serio nie wiedziałam)  i że muszę inaczej segregować. Zamiatanie przed domem. Chodnik. Wiem, że mam sąsiada (w/w) starszego to nie ubędzie mi jak mu też posprzątam. A czasami.. ja mam posprzątane. To miłe. I jak wjeżdża do swojego domu a u mnie  światło w kuchni to zawsze trąbi.  Tu w ogóle wszyscy trąbią jak ktoś znajomy na ulicy.

Mieszkam w dzielnicy, gdzie większość to miejscowi. Ale jak było „światełko do nieba” niemal każdy wyszedł na plac i próbował powiedzieć chociaż Owsiak. 
Knajpy mam 4. Takie fajne. Wszystkie spalone w jednej pokazałam szoty  – w Polsce pracowałam jako barman – i upiłam towarzystwo.
Mam zakaz pokazywania wódki.  Tu tylko piwo … cieniasy 🙂

Mam wrażenie, że jestem lubiana a to podobno w Belgii sukces. 
Choć uważam, że jest to przesadzone. Dojeżdżam do pracy rowerem, a potem pociągiem. W tych samych godzinach codziennie.
Mam swoich dwóch towarzyszy podróży, z którymi rozmawiam przez translator Google. Nieraz w pociągu ktoś zupełnie obcy nam tłumaczy rozmowę. Ja po angielsku potem francuski i powrót, śmiechu jest co nie miara.

Chłopaki właśnie dziś stwierdzili, że mnie kochają i jak będzie krzywda mam iść do nich (moje chłopaki – Ringo – 47 lat, Ben –  53 lata) a to tylko 15 minut podróży pociągiem. I to jest piękne.

Mała społeczność.

I rower!

Zaczęłam jeździć na rowerze. Przestałam się bać.
Policja… kocham mojego dzielnicowego. Przyjeżdża na rowerze raz na miesiąc, dzwoni do drzwi i pyta czy wszystko ok? Jak mówię że ok to po prostu podaje mi rękę i jedzie dalej.
Kiedyś mu powiedziałam, że mam problem z pracą. Na następny dzień przyjechał z listą restauracji, gdzie potrzebują pomocy. Uratowało mi te pare godzin życie wtedy. 
W sklepach, prowadzonych przez Rosjan (paradoksalnie w odniesieniu do mojej pracy) pod ladą dostaje cos na przeziębienie. Za darmo. Więcej dobrego mam od ”obcych” niż Polaków za granicą. I to jest największa nowość w mojej  lokalnej społeczności.

[Polonia w Świecie] W jaki sposób szukałaś informacji o pierwszej pracy? Skąd wiedział , że zaproponowane wynagrodzenie wystarczy na życie?

Pierwsza praca? Szukałam Interimów, gdzie pracują Polacy. Tylko po to, aby móc te pierwsze kroki zrobić „ po polskiemu”. Napisałam też koślawe (dziś wiem, że PUB dla nich to raczej prostytucja, a nie praca za barem 🙂 ) CV w niederladzkim  (tak mi się wydawało) i chodziłam od restauracji, do firmy  sprzątającej, do fabryk.. i zostawiałam CV.
Ciągle kalkulator w ręku. Ilość godzin w tygodniu,  możliwość zwiększenia, co zrobić, żeby się wspomóc. FB pomaga. Głupie wg niektórych „Polaków„  zapytania, mimo wszystko kończą się na Privie do innych.
Zapisałam się do szkoły na kurs języka. Marnie mi idzie, ale staram się.
Ja początki miałam ze wsparciem. Potem kolega po prostu stwierdził, że wraca do Polski. Zostałam z długiem 1500  euro (kaucja na raty, wyjątkowe zjawisko) za dom, w którym mieszkam. 
Mieliśmy spłacać razem – jako lokatorzy. Wyszło jak wyszło. Nagle okazało się że moje wynagrodzenie nie spłaci niczego. Dlatego wynajęłam pokój. Wiąże się to z małym brakiem prywatności ale pokrywa czynsz i opłaty w części.  Dzięki czemu  stać mnie na opłaty też w PL gdyż  zostawiłam sobie furtkę powrotu.  Poza tym –  moja córka zdaje teraz maturę i trzeba jej pomóc.  Sama nie wiem.  Jestem tu bo chcę? Czy muszę?

[Polonia w Świecie] Czym się obecnie zajmujesz?

Pracuję w restauracji.  Jak to mówię. Na dwóch etatach. Do 15 – gotuje w kuchni.  Tzn – robię serwis.  Jak to w restauracji. A potem zmywam. 
Za taką samą stawkę.  To tak odnośnie wykorzystywania i  momentu dyskusji. Kucharz dostaje tu  o wiele więcej. Według moich szefów – uczę się. Ciekawego czego? Rozmrażania ryby w mikrofali? Zrobiłam gulasz. Awantura. Zmarnowałaś mięso!! Ja mówię: spokojnie, zobaczymy czy się sprzeda. W dwa dni poszedł.  Ich gulasz … leży w zamrażalce.  Powiedziałam, że nie zrobię swojego  za stawkę na zmywaku.  Mam troszkę jakby dziwnie. Bunt – gotowania.

[Polonia w Świecie] Jak cenowo wygląda życie w miejscu Twojego zamieszkania? Koszt wynajmu / kupna mieszkania? Na co możesz sobie pozwolić z obecnym wynagrodzeniem?

Wynajmem: 550 euro.  Prąd / gaz: 150 euro.  Woda: 50 euro. 
Internet/ Tel: 50 euro.  Zarobki ok. 1300, 1400 euro. Zostaje 500 euro. Spokojnie da się żyć w pojedynkę. Pod warunkiem, że nie ma się nałogów- palenie papierosów,  koty ( weterynarz – pieklenie drogi),  masz wcześniej opłacone ubezpieczenia, nie musisz w Polsce załatwiać spraw. 350 euro do Polski i zostaje około 150. 
Dlatego wynajęłam pokój. Ale ja mam możliwości, bo mam dom. Samodzielnie?  W studio?  Nie dałabym rady.

Od początku nie przeliczam. Czyli euro 4,20 to chleb 8 zł? 
Ja tu żyję, więc  liczę w euro. 10 na godzinę. Średnia. Mięso w sumie – drogie wg mnie. Ale kg fileta z kury (jestem mięsna) to ok. 12 euro. Dla mnie kg to  jakie 3 obiady.  Albo 4 jak nie robię kotletów ze szpinakiem. Liczymy 3 euro dziennie. Ziemniaki, tanie sałata i dodatki, tanie. Obiad dla mnie – pod warunkiem że gotuję – to około 5 euro do tego śniadanie i jakiś  jogurt. Lody karmelowe z solą około 12 euro dziennie. 
Czyli  – pracując normalnie 8 godzin stać mnie na wyżywienie.
Makaron mój ulubiony Barrilla 1,5 euro za 750 g. Lazania gotowa i przy tym smaczna (trochę dodaję od siebie) max 2 euro. Spokojnie da się żyć.


[Polonia w Świecie] Utrzymujesz kontakt z Polakami mieszkającymi w Twojej lokalizacji? Jeśli tak, proszę opowiedz, jak wygląda życie Polonii w miejscu, gdzie mieszkasz.

Mam znajomych. Nie. Nie mam znajomych wśród Polaków. Po prostu się znamy.  Czasem zapytam o coś.  Bo jestem jak to mówią „ świeża” ale raczej kończy się na zapytaniu.  Nie daje im nic w zamian. Nie maja ze mnie korzyści. Raczej problem, w typie: „zaś się o coś pyta, dorosła jest, niech se radzi”. Ja jestem rok. Oni po 10, 8, 15 lat.
Jeśli mam problem, wole zapytać w miejscu pracy i tam poprosić o pomoc.  Smutne. Ale niestety.  Mimo mojej otwartości do ludzi.  I gadulstwa 🙂  może dlatego mnie nie lubią? Każdy ma swoje problemy. A skoro nic nie daję w zamian? Bo niby co?  Interesów ze mną nie zrobisz. Kontaktów mało. Rok – to za mało. To o czym z taką gadać? Grilla nie zrobisz – bo w  Belgii trzeba mieś wykupione pozwolenie. Żenada absolutna

[Polonia w Świecie] Jak często odwiedzasz Polskę i jakim środkiem transportu? Jaki jest przybliżony koszt podróży dla jednej osoby w 2 strony?

Przez rok byłam raz. Samolotem. Koszt nie duży. 400 zł. Ale!!! 
Ktoś cie musi na lotnisko zawieźć. I przywieźć z Wawy lub Krakowa.
Jeśli mieszkasz 300 km lub 100 od Krakowa to w Polsce ok się znajdzie. A tu  do Brukseli musisz liczyć na przewoźników.  Do których musisz dojechać.  Logistyka od 4 rano jak masz samolot o 8. Mieszkając na końcu świata.  Problem. Ale jeśli się to ogarnie – tanio. 
Można latać co weekend.  Loty nawet za 40 euro jak się zorganizuje człowiek. Ja mam rower.  Dlatego marudzę.

[Polonia w Świecie] Tęsknisz za Polską?

 Tak.  Ale nie w aspekcie Polski jako takiej. Tęsknie za kinem, za teatrem, za dostępem do biblioteki. Tęsknie za spotkaniami przy piwie i frytach ( serio to napisałam???  Będąc w Belgii? 🙂 ) i gadaniu o dupie Marynie.  
O tym momencie,  kiedy  chce opowiedzieć dowcip  i nie muszę  się skupiać na słówkach… jak to po angielsku? (bo w knajpach można rozmawiać)  o niuansach językowych o swobodzie.
Często nie rozumiem, bo mówią w obcym języku nie wiem, może śmieja się ze mnie? A może z sytuacji?
Tak tęsknie. Żeby iść do znajomych i jedynym wysiłkiem byłoby dla mnie nie zjeść całej sałatki z kurczaka.  Iść na koncert i zrozumieć co koleś śpiewa..  też by było miło.  Po prostu nie skupiać się na tym, że (bariera)  mogę być źle zrozumiana. 
Tęsknie za swobodą wypowiedzi. Mój angielski. Jest na poziomie b1 ale swoboda wypowiedzi na poziomie A1. Tak wiem to nie dużo. Ćwiczę  próbuję. Ale to ciągle dla mnie wysiłek. 
Tęsknię za moją córką. Niedawno miała studniówkę. 
Kupiłyśmy sukienkę przez Internet. Zorganizowałam wszystkie ciocie świata, żeby jej we wszystkim pomogły.  Żeby miała  swój pierwszy bal.  Miała. I co z tego? Skoro… nie dałam jej „ kopa w pupę” żeby się dobrze bawiła. Jasne, że się dobrze bawiła. Ma 19 lat ale to mnie przy niej nie było.  I to moja tęsknota.

[Polonia w Świecie] Czy rozważasz powrót do Polski? Jeśli tak to co musiałoby się zmienić?

Nie rozważam. Będę się tu trzymać pazurami. 
Mam dwa koty w razie czego, po prostu je wykorzystam dodatkowo.
Uczę się. Dowiaduję. W urnie może wrócę. Ale to już też ogarnięte.   Ubezpieczenie.


[Polonia w Świecie] Jaka kwota miesięcznego wynagrodzenia skłoniłaby Cię do powrotu do Polski?

Na dzień dzisiejszy? Jak już tu żyję i znam moje ograniczenia i możliwości zarobkowe. 6 tysięcy złoty.

[Polonia w Świecie] Co doradziłabyś ludziom chcącym przeprowadzić się do kraju, w którym obecnie mieszkasz?

Czytać, czytać, czytać. Uczyć się. Uczyć się języka. Zależnie od regionu.  Niderlandzki to trzech pijanych facetów.  
Anglik, Niemiec i Francuz. Usiedli do stolika i wymyślili sobie, że każdy da cos od siebie. Siedzieli pewnie w okolicach Antwerpii.
To modne miasto. Jak to w Belgii pili piwo. Francuz  się zasapał i mówi, Wina! Nalejcie wina! I stworzyli – NIDERLANDZKI.
Taka wieża Babel. I zrozum ich teraz?
Doradzić? Nie mnie. Jedyne co to język. Wracamy do pytania o bariery.  Koło się zamyka.

Polonia w Świecie dziękuje za poświęcony czas!

Zainteresował Cię materiał? 
Chcesz wiedzieć jak żyje się naszym rodakom w innych krajach na świecie?
Tutaj znajdziesz wszystkie wywiady które posiadamy na stronie – LINK

Interesuje Cię pewien kontynent? Link poniżej:
Europa 
Ameryka Południowa
Ameryka Północna
Azja
Australia i Oceania
Afryka



Czytelniku !
Żyjesz za granicą Polski ?
Chcesz podzielić się z nami Twoją historią ?  
Serdecznie zapraszamy !
Link do formularza kontaktowego znajduje się tutaj
https://poloniawswiecie.pl/twojahistoria/

 




Irlandia; Dunleer, "Ten kraj mimo depresyjnej pogody ma wiele do zaoferowania" - Weronika
menu





Klikając przycisk „Subskrybuj” wyrażasz zgodę na otrzymywanie od nas wiadomości e-mail i powiadomień o najnowszych wywiadach dostępnych na poloniawswiecie.pl