Panama/Kanada; „pierwsza praca przy zmywaniu garów jako „welcome to American Dream” – Marek

Polonia w Świecie zaprasza do poznania historii naszego rodaka który znalazł swoje nowe miejsce do życia w Panamie. Zaczynamy …

Imię i Nazwisko: Marek Wojtera

Wiek: 50 lat

Rodzinna miejscowość: Siedlce

Miejsce i kraj obecnego zamieszkania: Panama

Druga połowa Polka/Polak/obcokrajowiec: Polka



[Polonia w Świecie] Jak długo przebywasz za granicą Polski? Dlaczego wyjechałeś?

Od 25 lat – jak każdy, wyjechałem za lepszym życiem. 20 lat w Kanadzie i 5 lat w Panamie.

[Polonia w Świecie] Opowiedz o swoich początkach za granicą, wyzwaniach i problemach.

To najdłuższy temat. Pozwolę sobie zamieścić tutaj tez większość odpowiedzi na inne pytania, tak aby była to jakaś spójność. Przepraszam za długi tekst:

Pierwszy dzień po przylocie z Polski do Kanady.
Od razu praca na zmywaku, aby nie zmarnować ani jednego dnia. I taka refleksja: poniedziałek był ostatnim dniem w pracy w Polsce i moja sekretarka zrobiła herbatę na pożegnanie szefa działu komputerowego. Wtorek – przelot. Środa – pierwsza praca przy zmywaniu garów jako „welcome to American Dream”

Tydzień po przylocie rodziny (żona i córka).
Pierwsze mieszkanie. Co prawda cieknie do szafy gdy pada deszcz i karaluchy łażą i po poduszce i są nawet w lodowce. Ale osadnicy amerykańscy mieli kiedyś dużo gorzej, wiec nie ma co narzekać.
Aż do momentu gdy 3-letnia córka wsiada na rowerek, który przywieźliśmy jej z Polski, gdzie kupiliśmy go na ryneczku od Ruskich. Tylko ze ma tylko 2×2 metry miejsca w tym co wynajęliśmy na starym poddaszu w Kanadzie, w porównaniu z 4-pokojowym nowiutkim mieszkaniem jakie mieliśmy w Polsce. Jak próbowała pojeździć na tym rowerku i nie za bardzo jej wychodziło bo po prostu nie było gdzie, to siadłem i zacząłem się zastanawiać „co ja w ogóle zrobiłem przywożąc rodzinę do takiej nędzy…”

Drugi tydzień po przyjeździe.
Już drugi tydzień pracy na zmywaku. Kucharki mnie chyba lubią, bo zaczęły mi już robić darmowe kanapki. Przyszedł właściciel restauracji i pyta się „trochę tego nie rozumiem, płacę ci minimum, bo mniej już nie można, masz najgorsza prace jaką tu mamy, wiec dlaczego jesteś zawsze zadowolony i uśmiechnięty?”. Tak mnie zaskoczył, że nic innego mi do głowy nie przyszło, tylko szczera odpowiedz: „mając tytuł magistra i zawód poszukiwany, moja pierwsza praca w Kanadzie to zmywanie garów, wiec cokolwiek się zmieni to tylko na lepsze. Rzadko kto ma taka perspektywę gwarancji ze będzie tylko lepiej, wiec dlaczego nie ma się cieszyć”. Szefowi spodobała się taka odpowiedz.

Pierwsza wizyta w firmie pośredniczącej w znalezieniu pracy.
Przygotowany życiorys i wysokie oczekiwania. W końcu na pewno poznają się na tym jakie to mam zdolności i 4 lata ciężkich studiów nie pójdzie na marne. Stanowisko kierownika działu komputerowego w FSO, to nie byle co i na pewno zrobi wrażenie.
Niestety po 5 latach nauki angielskiego „na sucho” nie da się za bardzo zrozumieć miejscowych. Co prawda można spokojnie czytać, a nawet pisać i trochę mówić po angielsku. Tylko że ze zrozumieniem jest dużo gorzej. Najbardziej efektywna metoda to im przytakiwać i czym krócej tym lepiej. Wiec na interview o prace odpowiadam na wszystko luźnym „ja” (skrót od „Yes”). Wychodzi to dość dobrze gdy pytania są typu „to studiowałeś informatykę, tak?”, „i pracowałeś przez 2 lata w zawodzie?”. Dużo gorzej gdy spytała się „a jakie języki programowania znasz?”. Zanim skojarzyłem o co chodzi, to okazało się ze zdawkowe „ja” nie było dobrą odpowiedzią, bo wzrok prowadzącej interview od razu pokazał ze wie, ze mój angielski nie jest zbyt dobry.

Już miesiąc na emigracji.
Córka dostaje katar brzuszny. Nie może się doczołgać z podłogi na sofę (znaleziona na śmietniku, nie było nas stać na nową). Upada na podłogę już tam usypia. Szybko przewozimy ją do szpitala. Ale jako nowo przybyli nie mieliśmy jeszcze ubezpieczenia zdrowotnego (przysługuje po 6 miesiącach, a nie od początku jak nam tłumaczono jeszcze w Polsce). Lekarz stwierdza że jest bardzo osłabiona i być może będą ją musieli zatrzymać w szpitalu. Tylko że jak na pytanie ile to będzie kosztowało, usłyszeliśmy kwotę, to okazało się że jak wydamy wszystko co przywieźliśmy z Polski, to starczy nam na jakieś 1.5 dnia. Na szczęście dają tylko ostre lekarstwa i wysyłają do domu.

Już kilka miesięcy w Kanadzie.
Oboje już mamy stalą prace. Jako, informatyk, wkładam zderzaki samochodowe do dużych pudeł. Żona, laborantka, tez wkłada zderzaki samochodowe do dużych pudeł. Ale jest fajnie, bo oboje mamy prace, co prawda za minimum i nie na stale, ale to już dwa dochody.
W końcu udało się nam dostać tańsze „rządowe” mieszkanie w biednej dzielnicy. Bylem na tyle upierdliwy, ze chodziłem do urzędu każdego dnia, i już chyba wszyscy mnie tam znali bo bylem taki namolny. Ale poskutkowało, bo po typowym „damy ci znać za 2-3 miesiące”, okazało się ze po 1.5 miesiąca już coś się znalazło. Super, bo musimy płacić mniej, a jest dużo więcej miejsca. W końcu mam swoja piwnice i mogę w spokoju zająć się programowaniem. Córkę zrywamy każdego dnia o 5 rano aby jeszcze śpiąca odwieźć do pierwszego otwartego w mieście przedszkola.
Potem szybko z powrotem do fabryki aby o 6:30 już się stawić w pracy.
Ponieważ fabryka była blisko mieszkania, to każdego dnia w przerwie na lunch wpadam na chwile aby sprawdzić emaile. Sąsiad dopiero się budzi i wychodzi na „poranną” kawę, gdy ja już ma pol dnia za sobą.
Po kilku dniach zagaduje sąsiada „jak to jest, ze jesteś rodowitym Kanadyjczykiem, znasz super angielski, masz dojścia, rodzinę i ciągle mieszkasz tutaj?”. Jego odpowiedz była trafnym obrazem tego czym właściwie jest Kanada i co tylko potwierdziło się przez kolejne 20 lat „a po co mam iść do pracy? Tak to mam wszystkie zniżki, i nie muszę nic robić. Jak bym poszedł do pracy, to musiałbym zacząć płacić za mieszkanie, kupić jakiś samochód, zapłacić za ubezpieczenie, zabraliby mi pieniądze na życie, i w efekcie po miesiącu pracy miałbym extra $100, wiec po co w ogóle próbować?”. Przyznałem mu racje i wiedziałem ze nie ma sensu zadawać tak głupich pytań.

Już drugi rok za nami i końcówka „American Dream”.
Po niecałym roku mam w końcu prace programisty. Żona nadal wkłada zderzaki samochodowe do pudeł. Udało mi się otworzyć własną firmę – strona o koszykówce. Pomimo ze godzinowo to dodatkowy drugi etat w tygodniu, a ja nadal nie wiem jak z tego wycisnąć jakieś pieniądze. Ale udało mi się zarobić na tym extra $2,000 w ciągu roku. Niewiele, ale to dopiero początki. Przy rozliczeniu na koniec roku pracownik skarbówki po prostu mnie zaszokował. Te extra pieniądze z mojej firmy weszły do …wyższego pułapu podatkowego, wiec 1/3 musi być oddana do rządu. Nie pomogło tłumaczenie, że przecież jak przeliczę na ilość włożonych godzin, to zarobiłem 1/5 minimalnej stawki krajowej. Na to tylko sarkastyczny uśmiech urzędniczki i komentarz „to chyba masz zły business plan”. Oczywiście miała racje, tylko ze na dobre zrozumiałem, ze myśląc o „American Dream” pomyliły mi się kraje. Ale jestem jej w końcu bardzo wdzięczny, bo od razu pozbyłem się skrupułów o tym ze na zachodzie jest dużo lepszy system sprzyjający businessowi.

Początki bycia kapitalistą.
Moja prywatna firma rozwinęła się w ciągu kolejnych 3-4 lat, więc ją sprzedałem za …”psie pieniądze” do firmy włoskiej pod warunkiem ze będę nadal w firmie pracował na porządną stawkę. Mogłem wiec spokojnie rzucić prace programisty i od tego momentu nie ciągnąć dwóch prac tylko jedna. Po kilku miesiącach firma włoska najpierw przestała płacić, a potem ogłosiła bankructwo. Zostałem na lodzie. Może bylem i dobrym programista, ale o prowadzeniu businessu nie miałem zielonego pojęcia. Tego nas kiedyś w Polsce w ogóle nie uczyli. O powrocie do poprzedniej pracy nie było mowy. Żona już w ciąży nadal wkłada zderzaki samochodowe do pudel, a ja po raz pierwszy w życiu jestem oficjalnie bezrobotny.
Jeszcze tego samego dnia wysłałem około setki podań o prace do kogokolwiek, modląc się aby choćby McDonald odpisał. Na szczęście doświadczenie w pracy programisty w Kanadzie przydało się na coś i w ciągu 2 tygodni miałem już nowa prace w zawodzie. Trzeba zacząć od zera, ale przynajmniej jest stały dochód.
No i duże wydarzenie: urodził się nam syn !!! Dodatkowy motyw do extra nadgodzin i trochę większa odpowiedzialność bo rodzina to już 4 osoby a nie 3.

Chyba najlepszy dzień w życiu zawodowym.
Mijają kolejne 3 lata. Firma gdzie pracowałem jako programista zbankrutowała bardzo szybko (to już druga pod rząd – świetnie), ale bardzo szybko znalazłem inną pracę.
Kilka lat wcześniej po sprzedaniu własnej firmy otwieram ją ponownie. W końcu strona o koszykówce została tak popularna, ze mój webhost postanowił mnie wyrzucić, bo moja strona „zjadała” 90% trafiku z pozostałych 300 stron na tym samym serwerze. Prywatny serwer kosztowałby mnie polowe tego co zarabiałem z mojego „piwnicowego” businessu. Nie było wiec wyjścia. Zablokowałem dostęp do części stron, aby mieć większy dochód i przenieść się na własny serwer. Efekt …była to żyła złota. Klienci zaczęli masowo kupować subskrypcje. Myślałem, że to tylko tak na początku, wiec nie chciałem rzucić mojej regularnej pracy jako programista. Ale jak minął już ponad miesiąc i dochód nie zmniejszył się, to postanowiłem złożyć wymówienie w mojej pracy. Gdy poszedłem do mojego szefa z wypowiedzeniem, to on na to „wiem ze jak ktoś chce odejść to zawsze chodzi tu o pieniądze. Ale bardzo sprawdzasz się w pracy, wiec pozwól mi pójść do szefa firmy i zwiększymy twoje wynagrodzenie”. Odpowiedziałem mu „ale ja i tak nie zmienię zdania, bo z mojego domowego businessu zarabiam każdego dnia tyle co tutaj przez tydzień”. Na to mój szef „cholera, jakbym miał taka sytuacje, to tez bym te prace od razu rzucił”.

Kolejna nauka kapitalizmu.
3 lata później. Żona rzuca już wkładanie zderzaków samochodowych do pudel i pracuje w naszej formie. Zatrudniamy 3 inne osoby. Zmieniliśmy nasz mały dom na dużo większy, gdzie firma zajmuje cale piętro.
Nareszcie przychodzą duże pieniądze, ale i rozchodzą się prawie tak samo szybko. Co prawda zostaje trochę, ale 90% to koszty, z czego duża cześć to podatki i place pracowników. Czasami trzeba zapłacić pracownikom, a już nie zostaje nic dla nas. Wiec coś tutaj nie działa.
Trzymając firmę internetową w Kanadzie, gdzie i tak nie mamy żadnych klientów, to tak jak produkcja samochodów w Szwajcarii, a sprzedaż w Chinach – zbyt duże koszty, a ceny musza być bardzo niskie.
Podjęliśmy wiec decyzje: przenosimy firmę do Polski, zatrudniamy pracowników i przez rok ich tam szkolimy. Dzwonie do prawnika co mam zrobić z pracownikami. On na to „wypowiedzenie z 2-tygodniowym wyprzedzeniem” Ja mu na to „nie ma mowy, za bardzo cenie tych pracowników, aby dać im tak krotki termin, wiec dam im znać 2 miesiące przed końcem, aby mogli spokojnie znaleźć inna prace”. On na to „rób jak chcesz, ale nie wiesz jak oni na to zareagują”. I tak postawiłem na swoim i dałem im następnego dnia znać że to będą ich ostatnie 2 miesiące bo przenosimy do Europy. Następnego dnia jeden z pracowników tylko przegląda Facebooka i ogląda jakieś rzeczy na YouTubie. Biorę go na bok i pytam się „co ty robisz, przecież inni to widzą, włącznie ze mną?”. On na to „ale ja jestem w stresie, bo wczoraj mi powiedziałeś ze mnie zwolnisz, to jak już w ogolę nie mogę się skupić na pracy”. Dzwonie do mojego prawnika, a on się ze mnie śmieje. Nieprzespana noc i z żoną podejmujemy decyzje że nie mamy wyjścia. Rano zebranie z pracownikami i oświadczenie ze mogą iść do domu i będą mieli zapłacone za następne 2 tygodnie. Efekt: kilkadziesiąt tysięcy „w plecy”, nie wiadomo jak zorganizować prace bez pracowników, i po raz ostatni uwierzyłem w sumienność i honor kogokolwiek. Może dlatego ze większość pracowników była z Bliskiego Wschodu, ale wole już na wszelki wypadek nie ufać nikomu.

Rok w Polsce.
Okazało się że 3-krotna średnia krajowa w Polsce, co było około 60-70 % tego co płaciłem pracownikom w Kanadzie robi cuda. Trzeba było wynająć aż dwie sale konferencyjne, tyle było chętnych do tego rodzaju pracy. Przylecieli tez z Włoszech i z Litwy.
Było to po 14 latach odkąd wyjechaliśmy z Polski i Polska zmieniła się bardzo dużo. Niesamowity wzrost gospodarczy, zwłaszcza w porównaniu do dość skostniałej Kanady. Mentalność Polaków została trochę taka sama, no i pogoda niestety jest jaka jest.
Ale udało się nam dobrać bardzo dobra grupę pracowników, z których część mamy do dzisiaj.

Powrót do Kanady.
W końcu z powrotem w Kanadzie w naszym prawie 400-metrowym dużym domu z basenem i garażem na 3 samochody. Jest super aż do …rozliczenia podatkowego. Mamy dużo lepszych pracowników, za już nie tak kosmiczne pieniądze, wiec dochód firma ma tez dużo większy i możemy sobie sporo wypłacić. Tylko że jak rozliczyło się podatki, to wyszło ze co prawda firma jest bardziej dochodowa, to jak chcemy sobie wypłacić, to i tak odprowadzamy do państwa dokładnie to samo co i poprzednio. Znowu brak doświadczenia w businessie dal o sobie znać. Jak podliczyłem ile w Kanadzie kosztują mnie wszystkie podatki począwszy od dochodowego, przez nieruchomości, i wszystkich innych, to wyszło ze 60-65% tego co zarobimy musi być oddane do wspólnego garnuszka. Dopiero wtedy mądrość mojego dawnego sąsiada miała prawdziwe znaczenie: po prostu nie opłaca się zbyt dużo pracować, albo w ogóle pracować, bo wtedy jest się za to ukaranym. W businessie internetowym nie da się za bardzo czegoś oszukać, nie zgłosić, wrzucić w koszty, itp. Zbyt dużo rzeczy jest czarno na białym, a poza tym ostatnia rzeczą jakiej mi brakowało to jakieś kłopoty z prawem. Ale jak to zrobić legalnie aby to co się zapracuje zachować dla siebie?
Pomogła tutaj własnie Polska. Przecież ostatnio mieszkaliśmy w Polsce przez rok i zobaczyliśmy że właściwie nie musimy mieszkać w Kanadzie i możemy nasza firmę zabrać ze sobą gdziekolwiek chcemy.
Dodam to tego ze Kanada już nie rysowała się nam jako ten obiecany kraj. Co prawda nadal żyło się tam lepiej niż w Polsce (nie wszystkim), ale ta różnica zmniejszyła się niesamowicie.
Wzrost gospodarczy właściwie nie istnieje. W naszym 300-tysięcznym mieście nadal są dokładnie te same centra handlowe w tych samych miejscach, pomimo ze ilość mieszkańców wzrosła. Marny 1% wzrostu gospodarczego jest właściwie stagnacją, co widać bardzo dobrze, zwłaszcza z perspektywy innych krajów.
Służba zdrowia w Kanadzie jest jedna z najgorszych w świecie, bo tylko Kuba i Korea Północna podobnie jak Kanada nie maja sektora prywatnego w służbie zdrowia. Nagle odkryliśmy ze w innych krajach jak np. w Polsce można pójść do specjalisty już na drugi dzień i płacąc gotówką nie koniecznie trzeba zbankrutować.
W Kanadzie nie ma takiej możliwości (wiem co pisze bo moja córka jest już dzisiaj lekarzem w Kanadzie), na specjalistę czeka się miesiącami i to bardzo długimi miesiącami, a na pogotowiu można spędzić nawet dwa dni aby przyjął cie w końcu lekarz. Oczywiście jest mnóstwo wyjątków, ale o nich nie mowie.
Jednak ta służba zdrowia jest darmowa, wiec czego się czepiam? Tylko że jak obliczyłem to średnio z moich podatków w ciągu 15 lat płaciłem co roku $11-12,000 na służbę zdrowia, a w zamian miałem raz do roku przegląd lekarski i badanie krwi …za darmo.
Podatki szły tylko w górę i górę. Nadal firma miała może 2-3 klientów z Kanady na około 2,000 klientów na całym świecie. Wiedziałem że utrzymuje mojego sąsiada, tego z przed kilku lat, a być może i kilku innych sąsiadów.
Tylko ze już od 10-ciu lat nie mieliśmy weekendów bo prowadząc własną firmę pracuje się właściwie każdego dnia. Wiec argument o „kontrakcie socjalnym” jakoś do mnie tez nie przemawiał, bo nikt z moich znajomych tak ciężko nie pracował.
Ostatecznie podjęliśmy decyzje ze przenosimy się z Kanady, i po 20 latach płacenia podatków, przez kolejne 20 lat będziemy pracowali dla siebie. Tylko gdzie się przenieść?

Najlepszy kraj do życia.
Tu muszę dodać że ze względu na brak weekendów i pracy 7 dni w tygodniu, nadrabialiśmy to dość częstymi wyjazdami (pracując każdego dnia nawet podczas podróży) i do tej pory byliśmy już w około 60 krajach. Wiec mieliśmy już jako-takie rozeznanie co się nam podoba a co nie.
Daliśmy sobie 2 pełne lata na przeniesienie firmy do kraju o możliwie niskich podatkach i przeniesienie samych siebie do kraju, który byłby najlepszym miejscem do życia.
I tutaj na pytanie gdzie na ogół jeździmy na wakacje, czy morze, czy góry, zdecydowanie wybraliśmy morze.
Trzeba było wziąć pod uwagę klimat, brak kataklizmów, możliwość zalegalizowania pobytu, infrastrukturę, ceny, służbę zdrowia, bliskość lotniska, niskie opodatkowanie, obecność obcokrajowców, jednym słowem wszystko to co wpływa na jakość życia.
Przez 2 lata każdego dnia spędzałem 1-2 godziny na czytaniu i szperaniu po internecie aby znaleźć wszystko co by nam się przydało aby znaleźć to jedyne, wybrane miejsce.
Wyczytałem chyba wszystko co można było znaleźć i czasami łapałem się na tym że te same rzeczy czytam już po raz 2-gi albo 3-ci.
Zrobiliśmy różne listy top 10 krajów w różnych kategoriach. Jak zrobiliśmy w końcu podsumowanie, to wyszło że na samą górę wskoczył kraj, w którym jeszcze nigdy nie byliśmy – Panama. Leży ona poza Karaibami, a jeszcze przed Ameryka Poludniowa, które to 2 miejsca są najbardziej odwiedzane przez turystów.
Wiec zanim wybraliśmy się dalej do Urugwaju, który bardzo się nam podobał, chcieliśmy przyjrzeć się Panamie aby ją skreślić z listy. Przylecieliśmy na tygodniowy objazd tylko po tym co można kupić w Panamie. Jak wpadliśmy na 2 dni na miejscowe plaże, to od razu wiedzieliśmy że nie musimy już dalej szukać. Reszta Panamy (góry, a zwłaszcza Panama City nie były takie atrakcyjne).
Po 2 miesiącach przylecieliśmy jeszcze raz, tym razem na cały miesiąc, aby znaleźć wszystkie „brudy” związane z życiem w Panamie. Było jeszcze lepiej wiec od razu kupiliśmy tutaj mieszkanie.
Upłynęło 5 lat i może to się zmieni w przyszłości. Ale gdybyśmy dzisiaj musieli zrobić podobne badania to nadal Panama byłaby tym krajem numer #1.
Skok z Kanady do Panamy był większy niż z Polski (tej szarej z polowy lat 90-tych) do Kanady.
Tutaj jest tak jakby będąc z luksusowym 5-gwiazdkowym resorcie wyprosić wszystkich gości, aby to mieć tylko dla siebie. Nie ma zbyt dużo takich miejsc na świecie.

[Polonia w Świecie] Opowiedz nam o społeczeństwie w miejscu Twojego zamieszkania. Co na początku było dla Ciebie czymś nowym? Specyficzne zachowania? Tradycje lokalnej społeczności?

Wyjaśnione w poprzednim punkcie.

[Polonia w Świecie] W jaki sposób szukałeś informacji o pierwszej pracy? Skąd wiedziałeś , że zaproponowane wynagrodzenie wystarczy na życie?

Do Panamy przyjechałem z własną pracą, wiec nie musiałem tutaj szukać. To jest doskonale miejsce dla tych którzy przywiozą tutaj swoją pracę i nie musza znaleźć zatrudnienia na miejscu, gdzie stawki są dużo mniejsze.

[Polonia w Świecie] Czym się obecnie zajmujesz?

Tym samym co 10-15 lat temu mieszkając w Kanadzie.
Tylko ze w kieszeni zostaje tutaj około 10 razy więcej niż mieszkając w Ameryce Północnej.

[Polonia w Świecie] Jak cenowo wygląda życie w miejscu Twojego zamieszkania? Koszt wynajmu/kupna mieszkania? Na co możesz sobie pozwolić z obecnym wynagrodzeniem?

Bardzo duża rozbieżność, można kupić dom za $30,000, a także za $2 miliony.

[Polonia w Świecie] Utrzymujesz kontakt z Polakami mieszkającymi w Twojej lokalizacji? Jeśli tak, proszę opowiedz, jak wygląda życie Polonii w miejscu, gdzie mieszkasz.

Tak, spotykamy się dość często. 3 lata temu zrobiłem imprezę Polonijną w miejscu gdzie mieszkamy. Przyjechały 42 osoby.

[Polonia w Świecie] Jak często odwiedzasz Polskę i jakim środkiem transportu? Jaki jest przybliżony koszt podróży dla jednej osoby w 2 strony?

Raz do roku lub raz na dwa lata. Koszt zależy od rodzaju przelotu. Około $1,200 – $3,100 USD na osobę. Plus wszystkie hotele / atrakcje w Polsce.

[Polonia w Świecie] Tęsknisz za Polską?

Nie za bardzo.

[Polonia w Świecie] Czy rozważasz powrót do Polski? Jeśli tak to co musiałoby się zmienić?

Na pewno nie.

[Polonia w Świecie] Jaka kwota miesięcznego wynagrodzenia skłoniłaby Cię do powrotu do Polski?

Żadna

[Polonia w Świecie] Co doradziłbyś ludziom chcącym przeprowadzić się do kraju, w którym obecnie mieszkasz?

Poczytać co inni o tym piszą. Sytuacja każdej osoby jest zupełnie inna, dlatego też nie da się tego uogólnić.

Polonia w Świecie dziękuje za poświęcony czas!

Zapraszamy do sprawdzenia filmu od Pana Marka.

„Miejsce gdzie mieszkamy w Panamie”


Zainteresował Cię materiał? 
Chcesz wiedzieć jak żyje się naszym rodakom w innych krajach na świecie?
Tutaj znajdziesz wszystkie wywiady które posiadamy na stronie – LINK

Interesuje Cię pewien kontynent? Link poniżej:
Europa 
Ameryka Południowa
Ameryka Północna
Azja
Australia i Oceania
Afryka



Czytelniku !
Żyjesz za granicą Polski ?
Chcesz podzielić się z nami Twoją historią ?  
Serdecznie zapraszamy !
Link do formularza kontaktowego znajduje się tutaj
https://poloniawswiecie.pl/twojahistoria/




Kanada; Winnipeg, "elektrycy, fryzjerzy, hydraulicy wszystko pobierają do kieszeni ich pierwsze słowa "CASH" - Jerzy
menu





Klikając przycisk „Subskrybuj” wyrażasz zgodę na otrzymywanie od nas wiadomości e-mail i powiadomień o najnowszych wywiadach dostępnych na poloniawswiecie.pl